
Popieram kolege wyżej , mądrze gada z roku na rok jest coraz więcej fanów i pasjonatów tego sportu . Moze wkoncu bysie skonczyły kłopoty z leśnikami oto ze robimy '' nielegalne trasy'' . Bardzo by nam to pomogło rozwijać naszą pasje
POZDRAWIAM :)
Takie inwestycje stają się koniecznością. Trasy dla rowerzystow, tych bardziej i mniej grawitacyjnych powstają w coraz większej ilości przy stacjach narciarskich w Polsce a takze u naszych poludniowych sasiadów o terenach alpejskich nei wspominajac, gdzie zyski z letniego sezonu "rowerowego" sięgaja 30% ogólnych zyskow stacji narciarskich a w kanadyjskim Whistler nawet przewyższając te zimowe!
Ale nie czynnik ekonomiczny jest tu najwazniejszy.
Specjalne scieżki i trasy dla rowerzystów pozwolą zwieszyc bezpieczeństwo na szlakach o czym juz wspominal kolega wcześniej.
Zapewnienie odpowiedniej infrastruktury bedzie owocowa w przyszlości znacznym powiekszeniem ruchu turystycznego i propagowaniem 'miejscówki' w swiecie rowerowym.
Dodam, ze od lat nie bylo w Bielsku duzych imprez w kolarstwie górskim, gdzie obecnie na zawodach znanych cykli potrafi byc ponad 1000 uczestnikow, chetnych do spedzenia czasu w okolicy.
A to wszystko w czasie kiedy polskie zawodniczki zdobywają najwyzsze laury w tym sporcie.
Kolejny głos za.
Oddaje głos za!!W kazdym państwie ktore czerpie zyski z turystyki gorskiej znajduja sie takie trasy...Wszyskie kraje które posiadają zyski zimą z narciarzy jak Austria,Słowacja,Czech,Włochy,Francja i wiele innych latem potrafią rownie dobrze zagospodarować stoki dla rowerzystów.Dlaczego u nas w kraju tak nie może być ?dlaczego gdy potencjał jaki posiada Polska jest tak nie dostrzeżony?Szyndzielnia swietnie by się sprawdziła...Nie bywały plus dla miasta,zarówno reklamowy jak i finansowy.Obowiązkowy punkt na mapie kolarstwa górskiego dla fanów 2 kółek!!Budowa takiej trasy zadowoliłaby myśle i turystów pieszych i rowerzystów a także samych leśników...Wiele chętnych osób do pracy i do poparcia takiej inwestycji ja także dorzucam swój głos za w tej sprawie i mam nadzieję że doczekamy czasu kiedy bedzie można bezpiecznie i z uśmiechem na twarzy oddać się pasji na stokach szyndzielni.
Pozdrawiam i życzę powodzenia:)
Rafał
Witajcie, od kilku lat jeźdżę na rowerzę, dokładnie chodzi mi o extremalną odmianę (downhill/feeride) jak że pięknego sportu w którym polacy (zwłaszcza mtb, oraz polskie firmy produkujące częsci oraz podzespoły rowerowe) zaczynają powoli ujawniać się na arenie międzynarodowej . Powstało już kilka naprawdę fajnych, ciekawych miescówek gdzie można poszaleć, w większości sa to tereny w odległoście nie większej niż 200 km od Bielska, co jest dość ważne przy organizowaniu Pucharu Polski w Downhill'u jak i wielu innych imprez. Nasz okolice Beskidu oferują nam przeogrąmną ofertę scieżek oraz szlaków turystycznych jednak co najgorsze wiąże się to z różnymi niebezpieczeństwami oraz pretensjami ze strony turystów i leśniczych. Co często prowadzi do naprawdę niepotrzebnych nieporozumień. W najbliższej okolicy mianowicie szczyrk, wisła oraz góra żar mamy świętne stoki narciarskie i jednocześnie trasy downhill'owe gdzie przez całe lato (nawet i dłużej) spotykamy zapaleńców i prefesjonalistów. Organizowane są zawody oraz przeróżne spotkani i zloty. Kolejna miejsce gdzie można by było legalnie, bezpiecznie i przyjemnie pojeździć czy też poszaleć na złamanie karku było by bardzo owocnie i chętnie przyjętę przez grono rowerzystów oraz organizatorów imprez, zawodów oraz wcześnie wspomnianego pucharu Polski. Wiele razy bywałem na szyndzielni z gronem kumpli na rowerach, jednak jeżdżenie po szlakach czy nartostradzie nie należy do spełnienia marzeń a napewno nie zaspokaja głodu/nałogu jakim jest adrenalina. W związku z powyższymi postami oraz moim mam nadziej że powstanie kolejne miescjcie gdzie będzie można miło spędzić wolny czas w gronie przyjaciół.
Mam nadzije, że nasz starania, przyszła praca (oferuje w imieniu swoim oraz bikerów wszelką pomoc w stworzeniu projektu oraz jego wykonania), doprowadzą do powstania miejsca do którego każdy przyjedzie, będzie z utęsknieniem czekał na kolejny wizytę, gdzie posypią się medale, a ciągnące się kosnekwencje powstania takiego miejsca wpłyną pozytywnie nie tylko na samą górę oraz należną do niej kolejką ale równierz na cały nasz region i miasto.
Pozdrawiam Bartek.
Uprawiam kolarstwo grawitacyjne już od kilku lat. Mieszkam w województwie śląskim, w którym infrastruktura rowerowa ciągle się rozwija, jednak niestety wciąż jest mało miejsc do uprawiania takich dyscyplin jak downhill czy four cross. Budowa trasy na szyndzielni to według mnie świetny pomysł, z którego z pewnością skorzystałoby wielu mieszkańców, Śląska, Polski a może i nawet sąsiednich czech czy słowacji. Ja również chętnie odwiedziłbym to miejsce. Bardzo lubię jest jeździć na rowerze po w pełni zadbanych dobrze przygotowanych legalnych trasach. Mam nadzieję, że trasa na Szyndzielni powstanie jak najszybciej :)
Pozdrawiam,
Artur
Jestem jak najbardziej ZA.
Myslę ,że nie trzeba tu dużo pisać... każdy dobrze wie, że trasy downhillowe nie wymagają dużego nakładu finansowego, więc jedyny problem tkwi w akceptacji tego jakże nienagłośnionego sportu. Bardzo przykro się robi widząc w naszym kraju zwolenników tylko piłki nożnej, siatkówki i skoków narciarskich. Trzeba przyznać, że jesteśmy krajem ograniczonym, nieotwartym na mniej spotykane dyscypliny.
Podpisuje się pod tym rękami i nogami !!
Więcej nic nie muszę mówić ponieważ już wszystko zostało powiedziane :)
Trasa DH z Szyndzielni no piękna sprawa tylko pytanie kto tam będzie jeździł.
10 przejazdów 160 zł przepustowość kolejki 8 kolarzy na godzinę czyli 3 min jazdy i co najmniej godzina stania
no chyba że jażdżą tylko 4 osoby.
Moim zdaniem dopóki nie zmieni się podejście władz kolejki do ludzi którzy korzystali by z niej więcej
niż raz na całe życie inwestowanie w trase nie ma sensu.
Prawde mówiąc gdyby wprowadzili karnety za rozsądną cenę to i ruch by mieli większy i trasy by się zrobiły
bo jak to kiedys słyszałem trasy robią krasnoludki.
Przecież z Szyndzielni jest stara nartostrada przez Kołowrót prawie nie kolidująca ze szlakiem turystycznym
(tylko raz przecina żółty szlak) którą to drogą nie niszcząc ściółki pomyka sporo zapaleńców grawitacji z bielska.
Wystarczyło by ją tylko oznakować i nie niszczyć lokalnej inicjatywy. Ponadto sporo ludzi jeżdzi po górach,
a Szyndzielnia to świetne miejsce wypadu na Szcyrk, Brenną czy choćby do Jaworza no tylko że za 16 zł to XC z miłą chęcią sam wyjedzie Enduro jak nie wyjedzie to sobie trochę podepcha, a DH zapakuje rower na auto i pojedzie gdzie indziej.
Z kolarski pozdrowieniem.
Trzym się kiery i puść hample
Witam, coprawda nie jestem z BB, jednak dziwi mnie fakt dlaczego nie ma tam jeszcze tras DH. Prawdopodobnie problem jest ten sam co zwykle: nikt nie chce zarobić na rowerzystach, albo ktoś nie chce żeby zarobił ktoś inny...
Rozumiem problemy ochrony przyrody (sam skonczyłem ochronę środowiska na UŁ), jednak nie uważam, że infrastruktura rowerowa (trasy DH/FR) stanowią ogromne zagrożenie dla ekosystemu jakim jest las. Owszem jest to ingerencja, ale prosze sobie wyobrazić czymże jest wycinka lasu pod nartostradę. Jeżeli istnieją nartostrady to nie ma przeciwskazan w utworzeniu powiedzmy 2 tras DH/FR. Trasy takie nie wymagają wycinki drzew, co wiecej moga byc poprowadzone w znacznej części bezposrednio pod wyciagiem.
Mam nadzieję, że liczne komentarze w tej sprawie zwróca uwagę na ten problem.
Kolego awert pozwól, że odniosę się do Twojej wypowiedzi:
- "10 przejazdów 160 zł przepustowość kolejki 8 kolarzy na godzinę" - tak jest teraz i to jest fakt. Kolejka na Szyndzielnię na dzień dzisiejszy nie jest nastawiona na ruch "na okrągło", czyli na ludzi (rowerzystów, narciarzy) wykorzystujących ją do kilku przejazdów w ciągu dnia. Takich osób jest promil w stosunku do reszty kupującej bilet "góra" względnia "góra+dół". Wpływy kolejki z tej wąskiej grupy klientów nie są w stanie wymusić rozwiązań typu karnet 10-cioprzejazdowy ale z dużą zniżką za jeden przejazd. Powstanie trasy (tras) dh/fr wymusi takie rozwiązanie - to się kolejce zacznie opłacać. Co do przepustowości - to też nie jest problem. Uchwyt rowerowy (zakładany sezonowo) na wagoniki (zwykły hak-rozwiązań jest wiele-nie trzeba odkrywać ameryki- wystarczy skopiować istniejące patenty). Zapewne ktoś zapyta zaraz o realność takich rozwiązań. Mówimy tutaj o w pełni legalnej, przygotowanej przy udziale władz naszego miasta, infrastrukturze do uprawiania kolarstwa grawitacyjnego. Wydaje mi się więc, że nie stanowi to właściwego problemu. Właściwym problemem jest umieszczenie tej inicjatywy w planach a głównie pokonanie oporu nadleśnictwa w tej kwestii.
- "3 min jazdy i co najmniej godzina stania" - co do tego stania, to czytaj powyżej - wcale tak nie musi być. Próba wprowadzenia trasy fr/dh do tego planu już była, wszystko rozbiło się o negat ze strony nadleśnictwa. Trasa w takiej linii, jak była proponowana, to niewyjęte 5-6 min ostrej walki. I pytanie kto to przejedzie bez zatrzymywania - w ciągu.
- "trasy by się zrobiły, bo jak to kiedys słyszałem trasy robią krasnoludki" - wiem coś na ten temat, bo sam jestem krasnoludkiem :). Niestety wykonanie profesjonalnej trasy dh/fr z takiej góry, jak Szyndzielnia, przerasta możliwości krasnoludków. No i jeszcze fakt, że jest to nielegalne. W każdej chwili zielony troll może dopaść takie krasnoludki a ich ciężką pracę obrócić w perzynę.
Reasumując, podstawą jakichkolwiek działań w tym temacie jest umieszczenie tej inicjatywy czyli trasy (tras) do uprawiania kolarstwa grawitacyjnego w planie. Potem można się zastanawiać nad stroną techniczną i organizacyjną przedsięwzięcia.
Jestem w 100% za.
Co daje nam utworzenie trasy:
1.Możliwość zjazdu legalnie
2.Zarobek dla wyciągu
3.Całkowite wyeliminowanie wypadków turysta-rowerzysta
4.Mniejsza szkodliwość dla środowiska (powstanie trasa zaznaczona na mapie, a reszta [nielegalnych] może zostać albo zalegalizowana albo sama zarośnie przez brak rowerzystów którzy by nią uczęszczali)
5.Darmowa reklama BB wśród rowerzystów
6.Zarobek dla noclegowni
7.Przyciągnięcie bardzo dużej uwagi MEDIÓW
8.Przyciągnięcie uwagi bardzo rozwiniętej w innych krajach infrastruktury Downhill'u i Freeride.
9.Przyciągnięcie uwagi bardzo dużej ilości sponsorów z innych krajów (takich jak wymieniano powyżej)
10.Możliwość przeprowadzenia bardzo dużej ilości dochodowych imprez (w tym miedzy narodowych)
________________________________________________________________________________________________
Faktem jest ze jedna impreza (wyścig) jest w stanie przyciągnąć bikerów z CAŁEJ POLSKI oraz profesjonalnych zawodników z poza kraju.
By przekonać Ekologów chciałbym przedstawić argument.
Sport grawitacyjny rozwija się w fenomenalnym tempie. Jeśli trasa legalna nie zostanie utworzona siłą rzeczy zamiast jednej (i oby więcej) tras legalnych powstaną krótkie odcinki nielegalnych które będą się łączyć i przeczesywać stoki, lasy i BĘDĄ NAJGORSZYM I NAJWIĘKSZYM ZAGROŻENIEM dla środowiska; zwierząt i roślinności oraz geologi góry.
Witam
Jestem jak najbardziej za ! Projek legalnych tras DH/FRrozwiązał by wiele problemow związanych np z nielegalnymi trasami, wypadkami turysta pieszy - rowerzysta.
Jeśli tylko powstaną tam legalne trasy na 100 % odwiedze szyndzielnię z rowerem.
Pozdrawiam
Kolego awert, tak, to jest właśnie forma petycji, naszej petycji do władz miasta. Chodzi o to, aby nas zauważono, aby zdano sobie sprawę z tego, że przy takiej inwestycji należy znaleźć miejsce również dla rowerzystów. Przytoczę tu wypowiedź Admina z innego wątku forum : " Wasze głosy zostaną użyte w rozmowach z innymi instytucjami mającymi wpływ na realizację tego projektu jako argument, który należy rozważyć. Dla tego terenu istnieje jedynie projekt miejscowego planu zagospodarowania. Dopiero po uzyskaniu zgody na wylesienie będzie możliwe uchwalenie planu." Chodzi o to, żeby nasze rowery się w tym planie znalazły. Bez tego nie ma podstaw do dalszego działania (tak wygląda w tym przypadku kwestia postępowania przed organami administracji państwowej). Trasa ( trasy) są wpisane - no to można dalej wokół tego chodzić. Można utworzyć formalne zrzeszenie do budowy i administrowania trasą, zrobić szczegółowe plany, skalkulować fundusze, dogadywać się z kolejką. Co do reszty - bikepark, trasy tzw. familijne - jestem za, ale od czegoś trzeba zacząć. Na razie niemożliwością jest przepchnięcie jednej trasy dh/fr z samej góry na dół. Jeśli to się uda i będzie działało, reszta pozostanie już tylko kwestią czasu. Najtrudniej jest zawsze wyważyć pierwsze drzwi.
Pozdrawiam
witaj dhzwierzak zgodnie z 2 pkt. regulaminu "Forum służy do prowadzenia przez użytkowników dyskusji, wymiany myśli, poglądów, opinii na temat projektu „Infrastruktura turystyczno-rekreacyjna na Dębowcu i Szyndzielni w Bielsku-Białej”.
Na stronie jest jeszcze skrzynka dobrych pomysłów myślę że też będzie dobra jak nie lepsza jako petycja wystarczy kliknąć żeby zagłosować, a wyniki są natychmiast widoczne. Ponadto nie trzeba się logować żeby oddać swój głos a sam znam ludzi którzy chętnie poprą tą inwestycje tylko nie mają ochoty się rejestrować. Skoro założyłeś to forum i od paru już lat walczysz o budowę tej trasy proponuję abyś ją tam wpisał. Sam bym to zrobił ale wpisuje się tam autora a pomysł jest Twój.
Na razie prowadzą snowbordziści więc może czas to zmienić, w końcu dlaczego niby miasto ma robić coś dla kogoś kto będzie korzystał z tego 2 miesiące w roku a pominąć tych którym służyłoby to co najmniej 7 miesięcy.
25- 12 -2009 ma być + 14 stopni C więc do zobaczenia na trasie rowerowej niestety nielegalnej.
Miał bym jeszcze propozycje żeby na tym forum rozwijać temat a nie tylko ograniczyć się do prostego "jestem za".
Jak pisałem wcześniej nie widziałem planów które były zrobione i chyba większość z tych którzy tu piszą tego nie widzieli więc może przybliżył byś nam tą koncepcje i co nieco napisał na ten temat. Może powodem odrzucenia był
zły projekt a nie niechęć.
awert..."Trasa DH z Szyndzielni no piękna sprawa tylko pytanie kto tam będzie jeździł.
10 przejazdów 160 zł przepustowość kolejki 8 kolarzy na godzinę czyli 3 min jazdy i co najmniej godzina stania
no chyba że jażdżą tylko 4 osoby...."W tym momencie tak by to wyglądało,lecz weź po uwagę , że wszędzie gdzie sa dostępne wyciągi obsługujące rowerzystów tam są karnety.To zrozumiałe chyba?rowerzysta zjedzie w ciągu dnia powiedzmy 5-10 razy.W tym momencie chyba nikt by nie dał 160zł co dzień za przejazdy gondolą (wówczas by była chyba najdroższą na swiecie)...napewno nie ja....Z przepustowością jeszcze nie jest tak źle gdyby zostały dołożone gondole bądź haki na rowery...sama trasa w sobie jesli powsataje wymusza pewne procedury takie jak karnety po to by przyciągnąć ludzi i zarobić na siebie...Ale nie o to tu chodzi...Chodzi o to żeby w projekcie tej inwestycji znalazł się plan na budowę takiej trasy, a wtedy jeśli bedzie zgoda to już kwestia czasu by może w przyszłości powstały inne "ulepszenia".
Pozdrawiam
Witam, nie mieszkam w pobliżu ale byłem już kilka razy na szndzilni idąc na klimczok. Pomysł z trasą rowerową aż się tam prosi o realizację. Ściężki są tam dość szerokie i dlaczego trasa by niemogła przebiegać obok szlaków, oczywiście są miejsca gdzie by się przecina z drogą (dla obsługi wyciagu i schroniska) ale i na to mozna znaleźć sposób. Na początek nie trzeba budować super tarsy na zawody dh . Czy nie można dogadać się aby zrobić trasę fr, a z czasem ktoś zobaczy, że rower nie jest najwiekszym złem.
Pozdrawiam
Nie wiem dlaczego, ale nie mogę umieścić tematu w "skrzynce dobrych pomysłów". Próbowałem dwa razy i za każdym razem wszystko niby gra a tematu jak nie było, tak nie ma. Awert, jeśli mogę prosić, spróbuj Ty. Tu nie chodzi o to, kto pierwszy i takie tam. Ważne, żeby sprawa w końcu ruszyła. Jeśli chodzi o plany, to swego czasu dostałem (już nie pamiętam czy z Urzędu, czy od pracowni Karpla) mapę sytuacyjno-wysokościową (załącznik do planu zagospodarowania Szyndzielni i Dębowca). Byłem na spotkaniu w Ratuszu (wszystko to pilotował nasz bielski radny Pan Przemysław Drabek - gorący zwolennik tego pomysłu) i poproszone mnie aby ten temat przygotował tak, żeby mógł zostać wprowadzony do planu. Z kilkoma kolegami przedeptaliśmy las w porszukiwaniu optymalnej linii. Linia ta została zaznaczona na mapie i wraz z krótkim opisem przekazana pracowni Karpla, która była autorem całego planu. Z moich rozmów z nimi wynikało, że wszystko jest ok., ale niestety nadleśnictwo nie wyraziło na to zgody. To tyle krótkiej historii na ten temat. Nie ma powodu abym tego nie opublikował. To jest spory plik, może być w formacie tif., jpg., bmp. Do tego jest opis - w sumie mniej ważny - miał służyć bardziej jako pogląd i materiał do przekonania nadleśnictwa. To proszę teraz o sugestie gdzie i jak to opublikować.
Pozdrawiam
Pelczar, tu nie chodzi o popierdółkę w stylu Swinorek na Słowacji. Jeździłem tam, po krótkim czasie masz dość tej zabawy. Ledwo się dobrze rozkręcisz, a już jesteś na dole. Co innego gdyby Dębowiec stał sobie sam, bez Szyndzielni. Mając taką górę za plecami grzechem jest ograniczanie się do czegoś takiego, jak Dębowiec. Co do ceny, to już pisałem - skąd masz tą pewność, że nic się nie zmieni. A teraz załóżmy, że wykorzystujemy ten wyciąg orczykowy na Dębowcu (linka za mostek). No to jak myślisz, ile będziesz musiał zapłacić za 1 wjazd. Myślę, że min. 3 do 4 zł. Czyli 4 do 5-ciu razy Dębowiec = 1 raz Szyndzielnia z góry na sam dół - przy założeniu, że cena gondoli dla rowerzystów zostanie utrzymana na obecnym poziomie. No to ja wybieram Szyndzielnię. A jeśli chcesz sobie potuptać, no to możesz robić to i na Szyndzielnię - nie musisz wychodzić do samej góry :).
Pozdrawiam
Oby jak najwiecej takich inicjatyw. Jak najbardziej popieram!! Co do cen biletów i innych wątpliwości to bedziemy sie martiwc jak powstaną trasy i bedzie można legalnie jeździć. Skupmy sie na powstaniu kolejnej legalnej i przyjaznej rowerzystom miejscówki i nie nażekajmy na zapas.
Pozdro.
wakacje = ok. 60 dni
karnet na 10 zjazdów = ok.50zl
bikerów na dzień = 6
ilość zniszczonych drzew = 0
bezpieczeństwo pieszych +10 pkt
60*50*6=18.000 zł + promocja miasta BB
i to przez same wakacje, nie licząc nadwyżki bikerów w weekendy, bez noclegu, wyżywienia, piwka:). I niech ktoś powie że się nie opłaca. Cóż, boje się pomyśleć jakie dochody z krzesełek ma Szczyrk, a BB niestety nic sobie z tego nie robi.
Zyski z takiej legalnie działającej trasy DH były by znacznie większe niż przedstawia to kolega wyżej. Weź pod uwage że zorganizowane zawody DH przyciągają 200-300 uczestników i z roku na rok liczba ta się powiększa. Poza pieniędzmi które wydadzą na wyjazdy na szczyt, należy również policzyć te wydane na wyżywienie i zakwaterowanie. Z własnego doświadczenia moge powiedzieć że jadąc np na Czarną Góre nie licząc kosztów przejazdów wydaje co najmniej 100zł dziennie. Wiec jak widać ewentualne koszty poniesione na przygotowanie takiej trasy zwróciły by się w ciągu jednego dnia zawodów z lokalu gastronomicznego zlokalizowanego w okolicy serwującego kiełbaski:)
Warto podkreślić iż wspomniane koszty finansowe jak i zniszczenia naturalne są nieporównywalnie mniejsze do tych ponoszonych przy sportach zimowych, gdzie np. należy doprowadzić do wyrębu ogromnych ilości lasu. Śmiem nawet twierdzić że otwarcie legalnie działającej trasy może doprowadzić do poprawy warunków panujących w lesie. Dlatego zupełnie nie rozumiem nie przychylności ze strony Nadleśnictwa jak i ekologów, nie zapominajmy że rower to jest najekologiczniejszy środek transportu, który we wszystkich rozwiniętych państwach zachodnich jest maksymalnie popularyzowany.
Bielsko-Biała jest największym miastem w okolicy, okolicy która to słynie z największego w kraju zainteresowania Downhillem, położone jest w świetnej lokalizacji, z bardzo korzystnym dojazdem z Katowic. Bielsko lata rozwoju ma już za sobą, lata w których to przemysł odgrywał najważniejszą rolę, niestety sytuacja gospodarcza zmieniła się, przemysł już praktycznie nie istnieje. Dlatego dziwie się że jeszcze nikt nie dostrzegł potencjału jaki znajduje się w rozwoju MTB w tym rejonie. Rozwój turystyki zimowej ale i przede wszystkim coraz popularniejszej letniej (czyt. MTB) zagwarantował by znacznie większe przychody z turystyki, zapewniał by wpływy do kasy w ciągu całego roku a nie tylko krótkiego sezony zimowego. Mówiąc wprost w tej lokalizacji i z tymi warunkami jest to żyła złota.
Jestem 100razy ZA, trasa DH jest tym co tam być powinno!
Kolego lcygan, no niestety zrobienie nielegalnej trasy z Szyndzielni (całej) przerasta możliwości luźno skrzykniętej grupy ludzi. To po pierwsze, po drugie w tym terenie jest tak duży ruch turystyczny, że nie ukryjesz tego. Prędzej, czy później (a raczej bardzo szybko) taka akcja zostanie zauważona i wszystko Ci rozwalą. Do tego jak zostaniesz złapany z "łopatą w garści", to możesz mieć problemy natury prawnej. To nie jest rozwiązanie. Nielegalnie, to my sobie możemy pokopać tu i tam....., z dala od ruchu turystycznego - wiesz chyba co mam na myśli. Co do "wylesienia", to chyba trochę źle rozumiesz to pojęcie. W języku administracyjnym oznacza ono: "wyłączenie terenu z produkcji leśnej" - niekoniecznie wycinkę drzew. Czyli procedura ta "odbiera" dany kawałek lasu ALP-owi. Przed tym nadleśnictwo będzie się bronić "rękami i nogami".
Kolego awert, masz rację ale tak nie do końca. Ścieżki rowerowe powstają na terenie miasta, a nie lasów państwowych. Żadne stowarzyszenie nie jest w stanie przebić się przez mur pt. "negat nadleśnictwa". Nadleśnictwo jest całkowicie niezależnym tworem administracji państwowej i lokalne władze samorządowe mogą ich.....tylko polubić. Rozumiem takich ludzi jak lcygan. Gość jest wściekły, mieszka w B-B, pod nosem kawał góry z kolejką i słyszy, że nic nie da się zrobić - dlaczego? no bo nie. To dla normalnie myślących ludzi jest niezrozumiałe (ja też tego nie rozumiem, chociaż nieobce jest mi postępowanie administracyjne). Z tego, co wiem, władze naszego miasta są przychylne budowie trasy fr/dh na Szyndzielni. Problemem jest niechęć nadleśnictwa.
Mam pewien pomysł na rozwiązanie tego problemu. Nie wiem na ile sensowny, ale na pewno wymagający dobrej woli wszystkich zainteresowanych stron. Może Admin mógłby w imieniu UM B-B włączyć się do tej dyskusji i to skomentować.
Jak to widzę:
1. Wspólne spotkanie w UM przedstawicieli nadleśnictwa, władz miasta i przedstawicieli naszego środowiska w celu przedstawienia koncepcji trasy (głównie chodzi o przekonanie nadleśnictwa).
2. Wynik spotkania - nadleśnictwo udostępnia wyznaczony teren do realizacji trasy (nie pozbywa się go - tak jak w wyniku wylesienia).
3. Spisana zostaje umowa pomiędzy nadleśnictwem i miastem, względnie nadleśnictwem i powstałym stowarzyszeniem dh/fr-B-B z określeniem warunków korzystania z lasu.
4. Linia trasy zostaje fizycznie wyznaczona w terenie (przy udziale przedstawiciela nadleśnictwa), markery na drzewach wyznaczające skrajnie trasy.
5. Stowarzyszenie dh/fr-B-B przejmuję inicjatywę, zaczynamy organizować fundusze, miasto pomaga, trasa powoli powstaje.
6. Wszyscy są zadowoleni, my śmigamy po wypasionej trasie, kolejka zarabia, schroniska zarabiają, B-B ma fajną promocję, turystów już nikt nie płoszy na szlaku, wszelkie nielegalne leśne wykopki zdychają śmiercią naturalną (komu będzie się chciało ryć łopatą, zamiast jeździć) itd.
Czy to naprawdę jest niemożliwe ?!
Awert, zakładamy, że inwestycja powstaje. Las pod trasę narciarską zostaje wycięty, wyciąg kanapowy zostaje zbudowany pomimo Natury 2000 i objekcji ekologów. Zaistnienie tej strony zakłada, że ta inwestycja dojdzie do skutku i teraz UM chce poznać oczekiwania obywateli naszego miasta względem tego wszystkiego. Jeśli ta inwestycja rzeczywiście dojdzie do skutku, to musimy wymóc na władzach wprowadzenie naszej trasy do planu - w takiej czy innej formie. Jeśli wytną ileś tam hektarów lasu, zbudują nowy wyciąg, i to przejdzie, to brak zgody na trasę fr/dh ze względu na obszar Natura 2000 i "trzy grosze ekologów" jest czystą hipokryzją. Teraz załóżmy, że to wszystko jest "pic na wodę" i żadnego zagospodarowania stoków Szyndzielni i Dędowca nie będzie. Zajmijmy się więc Dędowcem. Masz tu ten sam problem. Co prawda nie ma ptaszków-kwiatków-sratków, ale las należy do ALP-u i też zgody nie dadzą. No chyba że chcesz jeździć po tej łące pod schroniskiem :). Do tego dochodzi wyciąg. Bardzo jestem ciekaw, kto i jakich atestów zażąda na wyciąganie rowerów sznurkiem zaczepionym za mostek. Nie mieszkasz w normalnym kraju. Tutaj "postanowienie" i "decyzja" z czerwoną pieczątką są ważniejsze od zdrowego rozsądku. Pytanie, czy właściciel wyciągu (niezależnie od tego, kto nim jest) będzie miał ochotę i możliwość przekopać się przez to wszystko. Zauważ, że w polskim prawodawstiwe nie ma wogóle definicii nas dotyczących. "Narciaż", "trasa narciarska", "wyciąg narciarski" - to jest. "Rowerzysta grawitacyjny", "rowerowa trasa zjazdowa", "rower zjazdowy", "wyciąg przystosowany do obsługi rowerów zjazdowych" - tego nie ma i długo jeszcze nie będzie. Temat zdechnie przygnieciony górą papierów - postanowień, ekspertyz, decyzji, opłat administracyjnych. Takie jest niestety moje zdanie. Jak nie damy rady Szyndzielni na pełnym legalu, to tak samo stanie się z Dębowcem. A może się mylę?
Pozdrawiam
Obyś się mylił dhzwierzak:) xD
Witam
Jest też głos z nad morza za powstaniem takiej trasy (Gdańsk).
Zastanawia mnie fakt dlaczego w Polsce tak ciężko przepchnąć gdziekolwiek projekt powstania legalnych tras do FR/DH. Mieszkam nam morzem i powiem wam ze jest nas tu tez liczna grupa. W zeszłym roku byliśmy w Szczyrku (9 osób na 10 dni)ale niestety pierwszy i ostatni raz odwiedzamy Polskie góry – brak legalnego śmigania strasznie przeszkadza w miłym spędzaniu czasu na tym co się kocha robić. Niestety wycieczki planujemy w kierunku naszych południowych sąsiadów którzy już jakiś czas temu poradzili sobie z tym problemem. Strasznie ubolewam ze w Polsce nie można stworzyć czegoś dla ludzi kochających ten sport – smutne i przykre.
Jeśli takowe trasy powstały by w okolicach BB chętnie odwiedził bym je wraz z chłopakami z ekipy – minimum 10 osóbJ
Bielsko Biała jest pięknym miastem z wielkim zapleczem i ma wielki poleciał do wybudowania takiej infrastruktury godnej nawet Winterbergu.
Niestety myślę ze dopiero gdy w Polsce przestanie padać śnieg(5 lat pod rząd) i sezony dla narciarzy przeniosą się w Alpy, wtedy zachłanni ludzie od wyciągów i stoków będą myśleć o turystyce innej niż piesza i narciarska .
Glos z Gdańska plus głosy ekipy – pozdrawiam z nad Morza
PS. U nas mamy 2 legalne tory – Smolna FR i Lodowiec do 4X i są one usytuowane w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym – nie licząc 30 nielegalnych tras
Jestem za budową trasy na Szyndzielni JAK NAJBARDZIEJ POPIERAM!!!
Witam, oczywiscie jestem na tak! ktoś się z was już orientował jak wygląda sprawa z bike parkiem na dębowcu jak postawnie już kolejka? co zrobić zeby dopisac go do planowanych inwestycji? do kogo się udać? możę ktoś z was poczynił już jakieś kroki?
Rozumiem plany i walkę o trasę z szyndzielni, ale jest to o wiele odleglejsza i cięrzsza organizacyjnie rzecz, dębowiec rusza niebawem nie można tego przegapić i się spóźnić, musi tam byc bike park!
pozdrawiam
